O autorze
Mam nadzieję, że w moim blogu znajdą Państwo możliwość oderwania się od codzienności. Może skłoni on do chwili refleksji, może podsunie pomysł na to, jak zadbać o siebie. Większy dystans do otoczenia, wyższa samoocena i wtedy wszystko wyda się łatwiejsze, a efekty zmiany nastawienia do życia nie dadzą na siebie czekać.

Buntownik z wyboru…

Nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie pojadę na narty. W końcu będę mogła poczytać… Nie jeżdżę, ale szaleńczo lubię wyprawy „na narty”. Pakuję książki do walizki i myślę tylko o tej chwili, kiedy będę z nimi sam na sam...

Na pewno, mimo że jestem wielce pożądanym i niezastąpionym obserwatorem – krytykiem wyczynów narciarskich mojej rodziny – będę miała na to czas.

Oczami wyobraźni już widzę siebie siedzącą na słonecznym terasie, jak popijam grzańca, obserwuję szusujących na stokach i czytam… Narty zarzuciłam dobrych naście lat temu. Mimo, że całkiem sprawnie mi wychodziło, to jednak był z tym związany duży stres.

Powiedziałam sobie „basta”.

Nie po to jedziesz na urlop, by się denerwować. Od tego czasu, w ramach „białego szaleństwa”, czytam bo bardzo to lubię. W szczególności pasjonuje mnie literatura faktu, która w sposób zbeletryzowany opowiada o rzeczywistych wydarzeniach, ludziach, ich życiu i doświadczeniach. W tym roku jednak, na ten spóźniony zimowy urlop, przygotowałam trochę inny zestaw lektur.

Co zabieram? Odkopałam Camusa… „Człowiek zbuntowany”. Ciężka to będzie lektura, ale chciałabym trochę zadumać się nad poczuciem godności, odnajdywaniem prawdziwych wymiarów człowieczeństwa, pomyśleć o tym co dobre i o tym, czym dla mnie jest wolność, godność, szacunek... Czy bunt sam w sobie jest zły? Czy niezgodna na otaczającą nas rzeczywistość i wystąpienie przeciwko zastałemu porządkowi muszą być tak często piętnowane i określane mianem postawy rewolucyjnej? A może bunt w człowieku bierze się z potrzeby udoskonalenia siebie i świata…

W sumie… na stoku pełnym narciarzy i ja, czytająca książkę, powiem utartym rytuałom nie! Buntownik z wyboru…?
Trwa ładowanie komentarzy...